Zimowy wróg
Dla naszych dzieci zima jest uciechą ślizgawkowo-bałwanowo--narciarską, ale nam przysparza wiele kłopotów.
Nie będę oczywiście wyliczał wszystkich czynności, które przed zimą należy wykonać. Znamy je na pamięć, gdyż o większości z nich już pisałem w poprzednich rozdziałach książki i myślę, że Czytelnicy, którzy naszą książeczkę uważnie czytali, potrafią
sobie dać radę z zimowymi wrogami — z mrozem, wilgocią itp. W tym rozdziale będzie mowa o sprawie pozornie mało ważnej, o której nie myślimy jesienią i zimą, ale która — jeśli ją zaniedbamy — na pewno da o sobie znać wiosną czy latem, O konserwacji naszych domowych pojazdów.
Nie, nie myślcie, że będę mówił o samochodach. Chodzi mi o pojazdy skromniejsze: o rowery naszych dzieci, o wózki dziecinne, nawet o hulajnogi, które trzeba zabezpieczyć przed rdzą i wpływami ostrej, zimowej atmosfery. Gdy poświęcimy na to trochę czasu, to przez zimę nie zniszczą się i nie będą wymagały na wiosnę generalnego remontu.
Pierwszą czynnością jest, oczywiście, posmarowanie wszystkich ruchomych, trących się o siebie części, a więc w wypadku wózka dziecięcego — piast w kołach, a w przypadku rowerów czy hulajnóg — również mechanizmów kierowniczych i napędowych oraz pedałów.
Najpierw trzeba piasty z kół wydostać. Trudno mi tu omawiać przykłady, gdyż zamocowanie kół bywa bardzo różne. Myślę jednak, że dokładniej obejrzawszy — sami się zorientujemy w ich budowie i sposobie rozbierania. Po raz nie wiadomo który przypominam, że przy rozbieraniu czegokolwiek należy zapamiętać zarówno kolejność rozbierania, jak i położenie poszczególnych części. Najlepiej to sobie naszkicować na rysunku. Po rozebraniu zmywamy dokładnie piastę naftą, używając do tego niewielkiego pędzla, aby dokładnie wypłukać wszystkie zakamarki. Po wypłukaniu napełniamy piastę towotem i skręcamy ją z powrotem. Przy składaniu piasty i dokręcaniu śruby — pilnie baczymy, aby dokręcić ją tak silnie, aby koło nie miało żadnego luzu — z takim jednak umiarem, aby się lekko, bez oporów obracało. Gdy dokręcimy zbyt silnie, koło będzie się ciężko obracać, nie mówiąc o szybszym zużywaniu się piasty; gdy dokręcimy zbyt słabo — koło będzie się kolebało.
Szczególnie dokładnie należy składać piasty, w których znajdują się łożyska kulkowe.
Podobnie rozkręcamy i smarujemy łożyska w kierownicy roweru czy hulajnogi z tym, że do rozbierania w rowerze zespołu kierowniczego i napędowego potrzebny jest specjalny klucz, w który każdy rower powinien być zaopatrzony. Jeśli chodzi o rower, to pozostaje nam jeszcze smarowanie łańcucha napędowego. Zdejmujemy go z koła pedałowego i piasty — rozczepiając jedno z ogniwek, na którym znajduje się złącze zabezpieczone blaszką — i przez parę godzin moczymy w nafcie, po czym dokładnie płuczemy i suszymy. Po wysuszeniu smarujemy bądź gęstym smarem, tak zwanym „trybowym" (który za parę złotych dostaniemy w każdej stacji benzynowej CPN) bądź też wkładamy łańcuch do płaskiej puszki, do której nakładamy nieco towotu i rozgrzewamy całość nad ogniem, nie dopuszczając jednak do wrzenia smaru. Rozgrzany towot rzednie i dokładnie wypełnia wszystkie połączenia ogniwek łańcucha, a ponieważ jest gęsty — pozostaje tam dłużej niż olej płynny. Nieźle jest do smaru dodać nieco sproszkowanego grafitu.
Nie potrzebuję chyba dodawać, że składanie roweru dziecięcego powinno być, ze względu na bezpieczeństwo jazdy, szczególnie dokładne.
Jeśli zauważymy zużycie jakiejś części — nie wahajmy się, lecz wymieńmy ją na nową.
Walka z rdzą jest naszym podstawowym zadaniem w dążeniu do utrzymania pojazdów domowych w stanie zdatnym do użytku. Oglądamy więc nasz wózek czy rower i sprawdzamy, czy z niklowanych bądź chromowanych części nie odpada błyszcząca powłoka. Jeśli odprysła lub wytarła się, jeśli jest na niej czerwony nalot lub rdzawe piegi — sprawa nie wygląda najlepiej. W takim wypadku kupujemy nieco pasty do szlifowania lakieru nitro i pastą tą dokładnie szlifujemy metalowe, zardzewiałe części pojazdów. Po wyszlifowaniu — przecieramy je specjalnym płynem do konserwacji powłok chromowych, który dostaniemy również w stacji benzynowej. Płyn ten tworzy na chromowanych lub niklowanych powierzchniach cieniutką, przezroczystą błonkę, chroniącą je od wilgoci, a więc — i od rdzy. Oczywiście, co pewien czas należy tym konserwującym płynem przecierać błyszczące części od nowa, co zajmuje zaledwie parę minut, ale za to daje pewność, że unikniemy korozji.
Jeśli szprychy, obręcze kółek czy też inne części są tak zardzewiałe, że żadna pasta tego nie usunie, a chrom już zniknął całkowicie — radzimy sobie inaczej. Możemy oddać owe części do ponownego chromowania, ale... jest to impreza bardzo droga i na ogół się nie opłaca. I choć nikogo nie będę odmawiał od chromowania na nowo, bo sam lubię solidną, dobrze wykonaną robotę — to jednak zaproponuję sposób tańszy, a mianowicie malowanie lakierem nitro. Wiemy już w zasadzie, jak to robić, więc tylko krótko przypomnijmy: zardzewiałą część dopóty trzemy na mokro wodoodpornym płótnem ściernym, dopóki rdza nie zniknie całkowicie, dopóki powierzchnia nie będzie zupełnie czysta i błyszcząca. Dopiero na taką powierzchnię nakładamy lakier nitro, nie zapominając, że pod lakierem nitro najpierw musi być położona farba nitro podkładowa. Tu nie należy lenić się z czyszczeniem. Malowanie lakierem nitro na rdzę nie prowadzi do niczego, gdyż po paru dniach lakier z pewnością odpryśnie. Niegdyś chromowane, a obecnie pomalowane części wózka wcale nie będą po takim odnowieniu wyglądały gorzej, gdyż możemy przecież dobrać jasne, żywe, harmonizujące z resztą pojazdu kolory. Jeśli koniecznie chcemy, aby owe części wyglądały jak chromowane — malujemy specjalnym lakierem nitro w kolorze srebrnym, który zawiera zawiesinę drobnego pyłu aluminiowego i po wyschnięciu imituje chrom czy nikiel. Pamiętajmy jednak, że malując lakierem srebrzystym — musimy ustawicznie mieszać go, gdyż pył osiada na dnie.
Ważna jest również konserwacja dermatoidowej tapicerki wózka dziecięcego. Tu czynności są dość proste: Wiadomo — należy czyścić, czyścić i czyścić. Ale czym i jak?
Dermę można czyścić wodą z odrobiną mydła i amoniaku, który to płyn świetnie zmyje wszelkie plamy, nie niszcząc nam materiału. Ja używałem do czyszczenia dermatoidu — zarówno w wózku, jak we wszystkich innych sprzętach i drobiazgach wykonanych z tego tworzywa — płynu do polerowania samochodów, zawierającego dodatek silikonu, który można nabyć w sklepach z częściami samochodowymi i w większych stacjach benzynowych. Płyn nie tylko lepiej niż woda z mydłem czyści wszelkie plamy, ale jednocześnie doskonale konserwuje materiał, gdyż tworzy na jego powierzchni niedostrzegalną gołym okiem warstwę ochronną, znakomicie zabezpieczającą go przed wodą. A w zimie zabezpieczenie przed wodą jest najważniejsze, gdyż woda to — w razie mrozu — lód. Derma na mrozie twardnieje — może się więc łatwo pozałamywać, szczególnie wtedy, gdy we wgłębieniach budy nagromadzi się trochę śniegu, który stopniowo zamieni się w lód.
Trudno powiedzieć, aby ów płyn całkowicie zabezpieczał dermę przed skutkami mrozu, ale w każdym razie w dużej mierze chroni budki na wózkach.
I wreszcie ostatnia uwaga: nie przeprowadzajmy konserwacji pojazdów domowych bez udziału dzieci.