A A A

Jak Cię widzą

Jak cię widzą — tak cię piszą. Że zaś u każdego z nas znajdzie się coś takiego, czego wolelibyśmy nie pokazywać sąsiadom — zakładamy zasłony, zazdrostki, kotary i tym podobne urządzenia, chroniące nas przed niedyskretnymi zerknięciami bliźnich. Ba, ale jak zakładamy? Jakże często nasze zasłony wiszą smętnie, nierówno; jakże często trzeba je zsuwać ręcznie, chytrymi szarp­nięciami, przy których, oczywiście, to czy owo puszcza, a tamto się obrywa; jakże często dwie połowy zasłon nie zachodzą na siebie, a tym samym powodują, że zasłony przestają być tym, czym być powinny — a więc zasłonami. Tymczasem prawidłowe założenia zasłon to sprawa prosta, wymagająca jedynie nieco dok­ładności i zmyślności. Jakie zasłony? Oczywiście — ładne. A więc raczej żywe kolory i fantazyjne wzory. Firanki siatkowe, tiulowe i koronkowe prze­stają być modne, a zresztą nie bardzo pasują do dzisiejszych no­woczesnych wnętrz. Kolorowe zasłony są jednocześnie zasłonami na wieczorne godziny, a więc muszą harmonizować z całym wnętrzem pokoju. Jakiej mają być długości? Do poziomu parapetu lub kilka cen­tymetrów poniżej. Zasłony do samej ziemi wyglądają również ładnie, ale tylko wtedy, gdy zasłaniamy wraz z oknem całą ścia­nę, w której to okno jest umieszczone. W najnowocześniejszym budownictwie często spotykamy wbudowane już na stałe karni-sze w formie rur lub płaskowników wpuszczonych w sufit; kar-nisze takie są zamocowane w dwóch przeciwległych ścianach i umożliwiają nam całkowite zakrycie okna wraz ze ścianą. Przed kupnem odpowiedniej tkaniny należy dobrze wymierzyć okno, po czym... wziąć na wszelki wypadek o 10 procent więcej tkaniny i przed przystąpieniem do szycia zdekatyzować ją raz, a nawet dwa razy. Następnie zostawiamy jeszcze parę centyme- *trów zapasu, który po drugim czy trzecim praniu bez trudu moż­na będzie zlikwidować, jeśli to będzie potrzebne. Jak szyć zasłony, nie będę wyjaśniał, gdyż jest to chyba nie­potrzebne. Najważniejsze — jak te zasłony zawiesić, jak zamo­cować karnisz, jak przeprowadzić sznury do ich zaciągania, aby się nie plątały i gładko przesuwały, i jak wreszcie przypinać za­słony do karnisza. Karnisz na ogół już mamy, należy tylko sprawdzić, czy do­brze są wbite podtrzymujące go haki. Jeśli nie — poprawiamy je znanym już sposobem. Teraz w sklepie z artykułami gospodar­stwa domowego kupujemy odpowiednią ilość metalowych kółe­czek, które przesuwać się będą po pręcie zamocowanym na kar-niszu, licząc przy tym, że będą one rozmieszczone na całej dłu­gości karnisza co 12—15 cm. Kupujemy również specjalne uchwy­ty sprężynowe do zasłon. Są takie niewielkie metalowe łapki, które doczepiamy do kółek. Następnie potrzebne nam są porcelanowe kółka — po trzy na każde okno — które będą spełniały rolę bloczków do sznurka. No i nylonowy sznurek, taki specjalny do zasłon, który kupujemy w sklepie gospodarstwa domowego. A teraz uwaga. Przed, powtarzam: przed wszelkimi próba­mi przypinania zasłon zdejmujemy karnisz, kładziemy go na stole i zabieramy się do osadzania w nim pręta i założenia na nim kó­łek z łapkami. Jeśli okno jest wąskie, to wystarczy nam zasłona pojedyncza, jednoczęściowa na jedną stronę. Założenie jej nie jest trudne. Na pręt nawlekamy odpowiednią ilość kółeczek z łapkami i przymo­cowujemy go do górnej części karnisza, po czym jak najbliżej miejsc zamocowania przywiązujemy do karnisza dodatkowo po jednym porcelanowym kółku. Najlepiej jest zrobić pętelkę ze sznurka, możliwie ciasną, jednym końcem przewlec ją przez kółko, drugi koniec przybić gwoździem do karnisza. Teraz do krańcowego kółka metalowego z którejkolwiek strony przywiązujemy jeden koniec sznurka, a kółko z przeciwnej strony przymocowujemy do karnisza i przewlekamy sznurek. Sznurek powinien być tak długi, aby wystarczał podwójnie na długość kar­nisza i na wysokość karnisza od podłogi. Następnie całe to urzą­dzenie wraz z karniszem — uważając, aby nam się nie plątało — zawieszamy na hakach. Gdy już karnisz wisi, przewlekamy sznu­rek przez porcelanowe kółko przymocowane do podłogi i prowa­dzimy go w górę do porcelanowego kółka przymocowanego do karnisza, tam przewlekamy, po czym przywiązujemy do tego sa­mego metalowego kółeczka, do którego przywiązaliśmy początek sznurka. W ten sposób tworzymy ze sznurka obwód zamknięty. Zależnie od tego, którą jego część będziemy pociągać — kółeczko wraz z zasłonką będzie się przesuwało w prawą bądź w lewą stronę karnisza. Urządzenie gotowe. Można zawieszać zasłony. Zasłony ładnie wyglądają wtedy, gdy lekko przynajmniej się fałdują. Dlatego szyjemy je nieco szersze od wymiarów okna, aby było z czego zrobić przy wieszaniu owe fałdy. Najpierw przycze­piamy końce zasłony do skrajnych łapek metalowych, robiąc za­kładkę o szerokości 1 cm, a następnie na każdej łapce zakładamy odrobinę brzegu zasłony tak, aby wszystkie zakładki były jedna­kowe. Nie uda się nam to za pierwszym razem — powinno się udać za drugim lub trzecim. Warto jednak to zrobić starannie, gdyż od tej właśnie czynności zależeć będzie późniejszy wygląd firanki. Zakładdk nie zaszywamy. Wystarczy zaczepienie ich do łapek. Nie zaszywamy, gdyż zasłony bez fałd dużo łatwiej będzie póź­niej prać i prasować. A zasłony należy prać dość często, gdyż tylko czyste, dobrze wykroehmalone i wyprasowane zasłony wy-I glądają ładnie na oknie. Dlatego też odradzam przyszywanie do zasłony metalowych kółeczek, które w praniu brudzą tkaninę. Trudniej nieco będzie poradzić sobie z szerokim oknem, wy­magającym zasłon dwuczęściowych, które powinny rozsuwać się na boki. Przy zakładaniu firanki dwuczęściowej postępujemy taik, jak poprzednio z tym, że nieco inaczej przeprowadzamy sznurek, aby równiutko rozsuwał nam obie połowy. Najlepiej ilustruje to załączony rysunek. Tu najważniejsze jest dokładne, co do milimetra niemal, do­branie długości sznurka, aby między obiema częściami zasłony nie zostawała szpara. Oczywiście, zakładamy więcej kółek z łap­kami, pamiętając o tym, aby ilość była parzysta, po czym — już Jeśli mimo dokładnego wykonania pozostaje jednak w zasłonie szczelina, podchwytujemy na środkowych łapkach materiał nieco wyżej. Lambrekiny nie są modne. Jeśli jednak ktoś lubi taką falbankę przy karniszu, to najlepiej po uszyciu jej przeciągnąć przez gór­ny brzeg, czyli tzw. zaszewkę, zwykłą gumową tasiemkę, całość rozciągnąć, a potem gdy gumkę zwolnimy, lambrekin ułoży się nam w równą falbanę, którą następnie przypinamy pinezkami do karnilsza. Czasami metalowe łapki nie dość mocno chwytają brzeg zasło­ny. Me należy takich łapek wyrzucać, lecz je naprawiać, co osiąga się przez przygięcie do wewnątrz samych ich końców tak, aby ząbkowane ich krawędzie szczelnie do siebie przylegały. Najle­piej czynić to na wewnętrznej stronie łyżki stołowej. Gdy sznurek od zasłon ciężko się przesuwa w porcelanowych kółkach, należy go naparafinować. Kawałkiem świeczki naciera­my cały sznurek. Czasem opór pochodzi ze zbyt mocnego naciąg­nięcia sznurka, który wtedy należy nieco rozluźnić. Nie za bardzo jednak, aby się później nie plątał. Pręt, na którym zawieszone są zasłony i po którym przesuwają się metalowe kółeczka, powinien być metalowy. W sklepach z ar­tykułami gospodarstwa domowego sprzedają zamiast prętów spe­cjalne rurki, których długość można regulować i które pasują do każdego karnisza. Bardzo wytwornie wygląda też gruby, drew­niany pręt, po którym przesuwają się grube, drewniane kółka, ale ten rodzaj prętu nadaje się raczej do ciężkich kotar dzielą­cych pokoje. Nie kupujmy metalowych łapek zbyt dużych. Mniejsze trzy­mają się równie dobrze i łatwiej je regulować na pręcie, a poza tym nie powodują one powstawania szpar między kamaszem i zasłoną, co wygląda bardzo nieestetycznie. Szerokość zasłony wraz z zakładkami na łapkach powinna do­kładnie odpowiadać szerokości okna. Regulujemy to właśnie za­kładkami. Inaczej zasłona zwiśnie nam w smętnych festonach. Zazdrostki, czyli małe firanki, stosowane w kuchniach, łazien­kach czy ubikacjach, mocujemy na gumce, tak jak lambrekiny. Na końcach gumki robimy pętelki, które zaczepiamy o wkręcone w ramę okna haczyki lub wbite gwoździe. Uwaga: gwoździe lub haczyki muszą znajdować się dokładnie na jednej wysokości. Co 1 do centymetra. Mało jest na świecie brzydszych widoków od krzywo zawieszonych zazdrostek. Ostatnio pojawiły się w sklepach, zarówno w prywatnych jak i w państwowych, nowoczesne szyny do firanek i zasłon, w któ­rych metalowe łapki przesuwają się na maleńkich roleczkach. Zasłony na takich szynach przesuwają się fantastycznie lekko i właściwie nawet nie wymagają sznurków do przesuwania. Szy­ny te można stosować w każdej sytuacji i gorąco je polecam. Są wprawdzie dość drogie, ale na pewno warto się na nie wykosz-tować, aby mieć wygodę na co dzień.