Reklama
A A A

Gospodarcze podziemie

Tylko bez paniki, proszę! Nic z tych rzeczy na lewo, nic z rze­czy nielegalnych. Podziemie gospodarcze w naszym wypadku jest najzwyczajniejszą w świecie piwnicą. W przeciętnej piwnicy znaj­dziemy i węgiel, i kartofle, i stare miednice, i zakurzone butelki, i stare szmaty, i potłuczone szyby, i trochę gruzu, i składane łóż­ko, i wierzch od kredensu, i... Najrozmaitsze, zupełnie zapomniane przedmioty leżą sobie w naszej piwnicy. Leżą często latami, niepotrzebne, zawadzające, uszkodzone. Ot, coś nam przeszkadzało w mieszkaniu — buch to coś do piwnicy; kupiło się nowy mebel ■— stary niech stoi na dole; nie zmieściło się do kubła ze śmieciami — zmieści się w piwnicy. Stare graty, które nigdy nie były i nigdy nie będą potrzebne, beznadziejnie zdewastowane krzesła, dziurawe rondle, pogięte sprężyny z otomany, rury kanalizacyjne — wszystko to ląduje w piwnicy. Ląduje na chwilę — pozostaje zaś przez poko­lenia. W efekcie mamy oryginalną sytuację. Mianowicie jednocześnie piwnica jest i nie ma jej. Jest, gdyż płacimy za nią komorne, a nie ma jej, gdyż praktycznie mało z niej korzystamy. Nie ko­rzystamy zaś z braku w niej miejsca. Nie mówcie, że tak nie jest. Tak właśnie jest. Przez prostą cie­kawość sprawdziłem to kiedyś, u kilkunastu moich znajomych i wszyscy bez wyjątku mieli w swych piwnicach mniejszy lub większy bałagan. Natężenie bałaganu i zagracenia jest wprost propor^onalne do tego, jak długo ktoś w jednym miejscu miesz­ka. Zreszią... wszystko, co powyżej opisałem — dotyczy przede wszystkim mojej własnej piwnicy. Nie będę tego ukrywał. Żeby się choć częściowo zrehabilitować, muszę wyjaśnić, że tak wyglą­dała moja piwnica przedtem, zanim zajrzałem do niej, szukając jakiegoś kawałka deski. Zajrzałem, stuknąłem się w czoło i głę­boko zawstydzony przystąpiłem do akcji. Przede wszystkim zrobiłem remanent, to znaczy zastanowiłem się, co z piwnicy należy wyrzucić, a co zachować. Tu trzeba było być okrutnym w stosunku do samego siebie. Żadnej litości, żad­nych usprawiedliwień, że ten obtłuczony talerz jeszcze się może przydać, że to łóżko polowe da się jeszcze naprawić, że dobrze jest mieć w rezerwie parę butelek czy starych blaszanych puszek. Nie jest dobrze. Wyrzucajmy z naszej piwnicy, co się da. Mnie się udało — prawda, że z ciężkim sercem — usunąć nieomal wszystko, choć przy jakichś starych, nadgryzionych dywanikach i rozklekotanych półeczkach łzy mi się kręciły y oczach. Opróżniłem więc piwnicę doszczętnie. Wszystkie rupiecie po­szły do śmietnika, a zostało tylko nieco desek, bok od starego łóżka i kilka klepek dębowych po całkowicie rozeschniętej beczce, w której jeszcze babcia kisiła kapustę. Po opróżnieniu piwnicy wysprzątałem ją dokładnie, zamiotłem, a później wyszorowałem podłogę betonową. Umyłem też mikroskopijne okienko, wpra­wiając przy okazji wybitą przed laty szybkę i umacniając zapra­wą cementową obluzowaną kratę. Okazało się potem, że nasza maleńka piwniczka jest jednak spora, że wcale nie jest tak ohyd­na, jak do tej pory uważaliśmy, i że świetnie można ją wykorzy­stać jako uzupełnienie gospodarskich pomieszczeń. Z pozostałych desek zrobiłem półki. Wcale nie jakieś wytwor­ne. Zwykłe, nawet nieheblowane deski przyciąłem do odpowied­nich wymiarów i zamocowałem na wbitych w mur hakach, po czym przykryłem je czystym, pakowym papierem, który przy­piąłem pinezkami, aby się nie obsuwał. Niestety, nie mamy elek­tryczności w piwnicy, a dobrze pamiętałem, jakie były kłopoty ze świecą, której nigdy nie ma gdzie postawić. Poradziłem sobie i z tym kłopotem, wykuwając w murze niewielką dziurę i wty­kając w nią zwykłą aluminiową łyżkę, do której można przylepić na stałe świecę. Łyżkę oczywiście zagipsowałem, aby mocno sie­działa. Z miejscem na kartofle i węgiel nie było trudności, ponieważ kuchnię mamy tylko gazową, a kartofli nie trzymamy w zbyt dużych ilościach. Wystarczy, jeśli co parę dni kupi się kilka kilogramów w spółdzielni. Kapusty też kisić w domu nie zamierzamy, więc miejsca na beczkę nie potrzebowaliśmy. Ot i wszystko. Zajęło mi to pół dnia, to prawda, ale korzyści zdumiewające! Zdobyliśmy wiele miejsca... w kuchni, gdyż na­tychmiast do piwnicy poszło sporo kuchennych sprzętów, których używa się rzadziej. Powędrowały więc jakieś niezliczone formy do ciast, używane raz czy dwa razy w roku; większość rondli, które mocno w kuchni zawadzały, i — oczywiście — wszelkie słoiki z konfiturami i marynatami. Nasza piwnica jest bardzo sucha, więc przeniosłem do niej także zimowe ubrania, które — oczywiście w workach przeciwmolowych — powiesiłem na prę­cie, przeciągniętym między dwoma hakami. Na dolnych półkach znalazło się miejsce na rzadko używane obuwie. Po namyśle wpakowałem też do piwnicy jedną z kuchennych szafek, która — prawdę mówiąc — bardzo w kuchni przeszkadzała, a wraz z tą szafką całą niemal jej zawartość. Wyliczyłem sobie, że warto od czasu do czasu zejść do piwnicy po taki czy inny sprzęt, a za to mieć więcej miejsca w mieszka­niu, w którym przecież stale przebywamy. Dlatego też w piwni­cy znalazło się składane łóżko, wykorzystywane przy rzadkich okazjach przyjazdu kogoś z rodziny, oraz wszystkie rodzinne narty, które tak zawadzały w przedpokoju. Krzeseł w pokoju też było za dużo, a przecież goście nie zwalają się na głowę codzien­nie. Doszliśmy do wniosku, że bardziej się opłaca w razie niespo­dziewanej wizyty zmusić kogośkolwiek z rodziny do przyniesie­nia krzeseł z piwnicy, niż codziennie się o te krzesła w ciasnym , mieszkaniu potykać i codziennie wycierać je z kurzu. Korzyści z dokonanej rewolucji piwnicznej były ogromne. Szczególnie, że przy okazji wyrzuciłem z mieszkania nieco zby­tecznych rupieci, które — jak dobrze wiemy — stopniowo się gromadzą i zagracają mieszkanie, zawadzając na każdym kroku. Miejsca teraz mamy w mieszkaniu nieoczekiwanie dużo. Dlate­go gorąco zachęcam wszystkich do przeprowadzenia podobnego manewru. Rzecz prosta, trudno tu dawać szczegółowe recepty na urzą­dzenie piwnicy, z których każda jest inna. Jeśli piwnica jest wilgotna — nie można w niej trzymać ubrań ani metalowych przedmiotów, które zardzewieją lub zaśniedzieją. Podobnie, miesz­kając na przykład na szóstym piętrze, nie będziemy wstawiali do piwnicy krzeseł, bo z przynoszeniem ich byłby zbyt wielki amba­ras, zważywszy stan wind, które zbyt często się psują. Są też rodziny, które mają kuchnie węglowe. Muszą więc zarezerwować sobie miejsce na węgiel i lofiks. Jeśli chodzi o węgiel, to najlepiej w rogu piwnicy wydzielić nań miejsce w formie trójkąta, mocując od ścian szeroką deskę tuż przy podłodze. Deska ta uniemożliwi rozrzucanie węgla po całej piwnicy. Jeśli ktoś lubi mieć trady­cyjny zapas kartofli, może w innym rogu zrobić podobną zagrodę na kartofle, ale radzę wsypać do niej parę . wiaderek suchego piasku, na którym kartofle znacznie lepiej będą się przecho­wywały. Ogromnie ważna jest odpowiednia wentylacja piwnicy. Jeśli piwnica nasza ma okno, trzymajmy je, przynajmniej w lecie, otwarte. Jeśli piwnica jest ogrzewana — trzymajmy okno otwarte również i w zimie, zamykając je tylko w czasie wyjątkowo silnych mrozów, aby nie popękały słoiki z konfiturami, czy butelki z wi­nem. Jeśli krata w oknie ma zbyt duże otwory, zabezpieczamy okienko dodatkowo, przeplatając kraty miękkim drutem. W tych piwnicach, gdzie nie ma okien, powinny być otwory wentylacyjne. Sprawdzamy, czy nie są zatkane gruzem i w razie potrzeby oczyszczamy je. Jeśli otwory są zatkane gdzieś wyżej, poza naszym zasięgiem, interweniujemy w administracji i upie­ramy się przy konieczności ich przetkania, mamy bowiem do tego absolutne prawo. Jeśli w piwnicy w ogóle nie ma otworów wen­tylacyjnych — bo przy roztargnieniu naszych mistrzów budowla­nych i to się zdarza — tym uparciej nalegamy na administrację, aby otwory te wykonano. I wreszcie — drzwi. W nowoczesnych domach drzwi piwniczne są ażurowe, sporządzone mądrze z drewnianych listew Jeśli nie mamy takich, jeśli nasze drzwi są zrobione z całych desek — ra­dzę wywiercić w ich dolnej części możliwie dużo otworów. Nie pomoże bowiem najlepszy nawet wentylator, jeśli nie będzie przewiewu. A kłódkę na drzwiach, zawiasy i skobelek należy dobrze na­smarować i wyprostować, aby drzwi gładko się otwierały i zamy­kały. Teraz bowiem, gdy mamy już piwnicę urządzoną, gdy włączyliśmy ją w system naszej gospodarki - - będziemy do niej częściej zachodzić.