Reklama
A A A

Czar dwóch kółek

Niechże to nikogo zbytnio nie zaskakuje, że w naszej książce będziemy mówić o mopedach, czyli o tak zwanych pojazdach jednośladowych. Rzecz jednak w tym, że — mimo horoskopów pesymistów — właśnie te skromne motorowery, motocykletki i mopedy mają u nas przed sobą przyszłość. Nie jako środek lo­komocji, mający mniej zamożnym zastąpić samochód — o tym nie ma mowy — lecz jako pojazd dodatkowy, nawet dla posia­daczy samochodów, oraz jako coś w rodzaju podjezdka. Szczególnie na wsi moped jest niezastąpionym środkiem loko­mocji. Odległości na wsi są spore, a więc i możliwości zaoszczę­dzenia sobie czasu i nóg ogromne. Zamiast iść parę kilometrów na pole czy do sklepu — zakręcamy pedałami mopedu i w parę minut jesteśmy na miejscu. Podobnie w mieście: unikamy tłoku przy dojeździe do pracy, unikamy kłopotów przy wyprawie na bazar, stajemy się częściowo przynajmniej — w pogodne i ciepłe dni — niezależnymi ludźmi. A wszystko to prawie darmo. Jasne, moped trzeba kupić, ale później koszty eksploatacyjne są minimalne, zużycie benzyny1 nieduże, a korzyści — mnóstwo. Sam od paru lat poruszam się mopedem i ogromnie sobie to chwalę. Małe to i lekkie, pięć li­trów benzyny wystarcza na tydzień, garażować można w każdej komórce czy na klatce schodowej, a nawet w sieni. Jeśli zaś chodzi o szybkość, to moped w mieście wcale nie jest wolniejszy od samochodu, bo przecież moped może wyprzedzić samochód w tłoku, na każdym skrzyżowaniu, przy każdym korku ulicz­nym. A tłok na naszych jezdniach jest coraz większy i miejsc do parkowania dla samochodów w dużych miastach coraz mniej. Moped więc wydaje się być środkiem „małej" komunikacji, któ­ry ma przed sobą przyszłość. Potwierdzają to dane z krajów ta­kich, jak Francja czy Włochy, które'są świetnie zmotoryzowane, a mimo to wszelkie mopedy, motorowery i małe motocykletki coraz częściej są tam używane. U nas uganiają na mopedach przede wszystkim młodzi. I dobrze, że uganiają, jest to bowiem pierwszy krok ku motoryzacji, jest to zapoznanie się z najprostszym pojazdem mechanicznym i bynaj­mniej nie ostatnia forma politechnizacji. Jak i kiedy używać mopedu, jak go konserwować, na co w eksploatacji zwracać największą uwagę? Przede wszystkim stosować się należy do instrukcji obsługi. Fabryka w Bydgoszczy, produkująca najpopularniejsze Komary, do każdego mopedu załącza szczegółową, zrozumiałą dla każdego instrukcję wraz z opisem pojazdu. Nie będę więc powtarzał in­strukcji, którą — to podkreślam — trzeba dokładnie przeczytać, dobrze zapamiętać i do której trzeba się stosować, lecz dodam parę uwag. Po trzydziestoletniej jeździe na motocyklu i mopedzie pozwalam sobie Czytelnikom je przekazać, mając nadzieję, że będą przydatne. Oprę się przy tym na mopedzie Komar, jako najbardziej rozpowszechnionym u nas modelu. Pierwszym kanonem jest dbanie o to, aby wszystkie śruby i nakrętki mopedu były zawsze dokręcone. Szczególnie ważne jest to w okresie docierania przez pierwsze paręset kilometrów prze­biegu, kiedy wszystkie części pojazdu „układają,, się względem stóbie, jak należy,* co — mimo najstaranniejszego nawet fabrycz­nego dokręcenia śrub — powoduje ich mniejsze lub większe ob­luzowanie. Nie należy tu czekać, aż się zgubi błotnik czy pedał, lecz co parę dni wszystkie dostępne śruby cierpliwie dokręcać. Po należytym dotarciu śruby przestaną się luzować. Mimo to jednak co pewien czas sprawdzajmy, czy wszystko jest na miej­scu i w należytym porządku. Szczególnie ważne są śruby mocujące tylne koło, co wiąże się z prawidłowym naciągiem łańcucha napędowego. Jeśli będzie on zbyt luźny, nabierze tendencji do spadania, a w każdym razie będzie nam hałasował, obijając się o ramę i osłonę; jeśli napięty będzie zbyt mocno — potrafi się grzać i może się nawet zerwać. Prawidłowo naciągnięty łańcuch powinien się uginać pod lekkim naciśnięciem palca, a strzałka ugięcia — co sprawdzamy na dol­nym biegu łańcucha, naciskając do góry — powinna wynosić SSfc* ^^^^P" z .zaznaczonymi elemen- y zwrocie uwagę przy jego używaniu i konserwacji 2—3 cm. Dbać też należy o to, aby łańcuch był zawsze dobrze nasmarowany gęstym olejem przekładniowym bądź towotem. Drugim punktem — tym razem zasadniczym dla bezpieczeń­stwa jazdy — jest główka ramy, czyli miejsce, w którym obraca się kierownica. Jeśli poczujemy, że nasz moped zaczyna być dziwnie chwiejny na wirażach — pierwszą rzeczą, jaką spraw­dzamy, jest luz w układzie kierowniczym. Znajduje się tam dość skomplikowane łożysko, które dokręcamy specjalnym kluczem, znajdującym się w wyposażeniu Komara. Dokręcać należy tak, aby przy unoszeniu przodu mopedu za kierownik nie było żadnego wyczuwalnego luzu w główce ramy, a jednocześnie, aby kierow­nica lekko, bez oporu obracała, się wokół osi. Jest to warunek wygodnej i bezpiecznej jazdy. Hamulce. Wprawdzie szybkość Komara jest niewielka i ogra­niczona konstrukcyjnie do 40 km/godz., ale dobre hamulce po­trzebne są przy każdej szybkości. Wbrew dość powszechnemu przekonaniu, podstawowym hamulcem jest hamulec przedni, hamowaniu znacznie mniejszy, a więc i działanie hamulca znacz­nie słabsze. Przedni hamulec powinien być więc szczególnie do­kładnie wyregulowany. Po prawej stronie bębna hamulcowego w przednim kole, tam gdzie linka hamulca wychodzi z dźwigni, znajduje się regulator w postaci śruby, przez której środek prze­chodzi linka. Wykręcając tę śrubę bądź ją wkręcając — po zwolnieniu małej nakrętki ustalającej — regulujemy hamulec. Wykręcamy śrubę dotąd, dopóki obracając przednie koło nie wyczujemy oporu bez naciskania dźwigni hamulca. Jeśli opór poczujemy — wkręcamy z powrotem śrubę regulacyjną do momentu, gdy opór zniknie i dokręcamy nakrętkę ustalającą. Chodzi o to, aby przedni hamulec działał już przy lekkim na­ciśnięciu dźwigni, aby hamował możliwie efektywnie. Tylny hamulec regulujemy dokręcaniem nakrętki motylkowej, która znajduje się na końcu długiego drążka wychodzącego z płaskownika na osi obrotu pedałów. Aby moped można było dobrze prowadzić, oba koła muszą się znajdować w jednej linii. Po każdym więc zdjęciu tylnego koła, przy każdej regulacji łańcucha zwracamy baczną uwagę, aby koło znalazło się dokładnie w środku między ramionami tylnego wi­delca. Odległości te regulujemy nakrętkami regulacyjnymi łań­cucha, dbając przy tym o to, aby naciąg łańcucha był w porząd­ku. Pamiętać tu należy, że po każdej takiej regulacji trzeba sprawdzić, czy przypadkiem hamulec tylnego koła nie jest zbyt mocno naciągnięty i czy koło obraca się bez oporów. Ciśnienie powietrza w oponach — bardzo ważny warunek wy­godnej i bezpiecznej jazdy. Zbyt słabo napompowane opony będą powodowały nie tylko nadmierne ich zużycie, ale i chwiejną jazdę na zakrętach. Zbyt mocno napompowane — nie tylko szyb­ciej się zedrą, ale także pozwolą nam odkryć na dobrze niby zna­nej trasie tysiące dodatkowych dziur. Jeśli fabryka przepisuje w przednim kole 1,7 atmosfery ciśnienia, a w tylnym 1,9 — nie na­leży dawać 1,5 i 2,2 ani tym bardziej pompować na Oko. Trzeba zadać sobie nieco trudu i zmierzyć ciśnieniomierzem, który zawsze warto mieć, a który dużo nie kosztuje. W każdym razie mniej niż nowe opony, które przy nieprawidłowym pompowaniu znacznie wcześniej trzeba będzie kupić. Siodełko w Komarze można podnosić i opuszczać zależnie od wzrostu kierowcy. Podobnie w pewnych granicach można regulo­wać wysokość kierownicy. Ustawmy sobie te dwa elementy od razu, gdyż mają one poważny wpływ na wygodę jazdy. Siodełko nie powinno być ustawione zfoyt nisko. Najlepiej, jeśli przymie­rzymy się do mopedu stojącego w miejscu. Dobrze jest, jeśli sie­dząc na siodełku i mając wyprostowane nogi — dotykamy cały­mi stopami ziemi. Kierownicę — po zluzowaniu mocujących ją śrub — dopasowujemy tak, aby najwygodniej nam było chwytać dźwignie biegów i przedniego hamulca, po czym śruby starannie dociągamy, aby kierownica nie mogła zmienić raz ustalonego po­łożenia. Konserwacja mopedu to przede wszystkim czynności przewi­dziane w instrukcji obsługi, o których pamiętać trzeba, ale któ­rych opisywał nie będę. Ważne jest jednak utrzymywanie pojaz­du w należytej czystości. Myjmy go wodą. Gdy silnik był zbyt już za oliwiony i brudny, aby dać się zmyć wodą — możemy umyć go benzyną, ale nie spuszczoną ze zbiornika mieszanką z olejem, lecz benzyną czystą. Silnik myjemy płaskim pędzlem, który maczamy w benzynie nalanej do jakiejkolwiek puszki, uważając, aby benzyną nie zmywać lakieru ani też żadnych ele­mentów gumowych, które są na benzynę wrażliwe. Jeśli jeździ­my często po drogach wiejskich, po terenie gliniastym — pilno­wać trzeba, aby żeberka cylindra nie były zapchane gliną, co pogarsza chłodzenie i może doprowadzić do zatarcia silnika. Jeśli podczas jazdy usłyszymy jakieś podejrzane, nietypowe dźwięki, świadczące, że coś się odkręca — nie należy się lenić, lecz natych­miast odszukać odkręcającą się śrubę i należycie ją dokręcić. Pojazd jednośladowy jest pojazdem typowo sezonowym. Na zimę należy go zakonserwować. Myjemy więc nasz moped szcze­gólnie starannie, spuszczamy trzy czwarte powietrza z opon i ustawiamy na stojaku tak, aby żadne koło nie dotykało ziemi. Oczywiście, pomieszczenie, w którym zimuje nasz moped musi być suche, ale jego temperatura jest raczej obojętna. Aby za­bezpieczyć silnik przed wewnętrzną korozją odkręcamy świecę i do cylindra wlewamy niewielką ilość — powiedzmy sobie na­parstek lub dwa — oleju silnikowego, po czym kilka razy obra­camy pedałami, aby olej dobrze rozprowadzić po gładzi cylindro­wej i nieco przesmarować pierścienie. Warto zresztą w1 czasie zimy, co parę tygodni pedałami poruszyć, aby na wszelki wy­padek olej dokładnie dochodził wszędzie, gdzie powinien. Świecę wkręcamy w cylinder raczej lekko albo też otwór na świecę za­tykamy ciasno zwiniętym i nasyconym olejem silnikowym czo­pem z gałganka. To właściwie wszystko. Nasz moped, odpowiednio zakonserwo­wany, spokojnie doczeka wiosny i pogodnych, ciepłych dni. Użytkowość Komara znacznie wzrośnie, jeśli na istniejącym bagażniku zamontujemy bądź na stałe, bądź z możliwością zdej­mowania, odpowiedni pojemnik. Możemy go upleść z miękkiego drutu, możemy też po prostu rzemykami mocować na bagażniku zwykły większy koszyk wiklinowy, najlepiej zamykany od góry, aby nam przewożone rzeczy nie wypadły na wybojach. Wyposa­żając moped w taki pojemnik, będziemy mieli również wyborny środek komunikacji towarowej. Szafy trzydrzwiowej nim wpraw­dzie nie przewieziemy, ale możemy przewieźć zakupy na przy­kład z targu. Unikniemy zmagania «*ę z zawieszonymi na kierow­nicy siatkami i torbami.